Strzelanie pudrem, czyli “Deski nie oddają”

Z TRENOWANIEM STRZELANIA Z MYŚLĄ O JEGO PRAKTYCZNYM (NIE DAJ BOŻE) WYKORZYSTANIU W KRYTYCZNYCH SYTUACJACH JEST TROCHĘ TAK, JAK ZE SCENĄ Z „WEJŚCIA SMOKA”, W KTÓREJ O’HARA JEDNYM UDERZENIEM ŁAMIE DESKĘ, NA CO BRUCE LEE ODPOWIADA: „BOARDS DON’T HIT BACK” (DESKI NIE ODDAJĄ).

Tarcze i popery też nie oddają (no dobrze, popery czasem oddają, ale w sposób niezamierzony, nieskoordynowany, przypadkowy i na szczęście bardzo rzadko), więc nawet najlepiej przeprowadzony trening „taktyczny” albo z samoobrony z wykorzystaniem broni palnej jednak nie jest do końca pełny. Bo ostrzeliwane przez nas cele nie ostrzeliwują nas. A jak ktoś do nas strzela z zamiarem zabicia nas albo przynajmniej ciężkiego zranienia, to komfort psychiczny troszeczkę nam siada, przez co siadają też nasze umiejętności, koordynacja i nagle zaczynamy zapominać świetnie opanowane na treningach procedury…

Trening obronny Force on Force
Trening obronny Force on Force

Trudno sobie wyobrazić trening, w którym w celu zwiększenia realizmu będziemy do siebie nawzajem strzelać z broni palnej, ale na szczęście istnieją sposoby, by realizm zwiększyć, bez powodowania ofiar wśród trenujących i bez konieczności wykorzystania kukieł, jak u Suworowa.
Jeden z takich systemów używany jest przez firmę Storms, której przedstawicieli pociągnęliśmy co nieco za język, by dowiedzieć się, o co w tym chodzi.

Używacie w firmie dość oryginalnego systemu treningowego – opiszcie go, proszę w kilku zdaniach.

Tak to prawda, że jest oryginalny, ale na polskim rynku. Za wielką wodą system jest już znany od mniej więcej 15 lat. Pracujemy na systemie Magfed, który tak naprawdę stanowi daleko posuniętą wersję rozwojową znanych powszechnie od lat markerów paintballowych. Różnica jest taka, że zasilanie jest ukryte w kolbie (chwycie), co znacznie ułatwia obsługę broni i pozwala zbliżyć ją do oryginału oraz to, że amunicja jest ładowana w magazynkach tak jak w broni palnej. Same kulki nie są wypełnione farbą, lecz pudrem koloryzującym. Oczywiście wygląd naszych miotaczy w niczym nie przypomina klasycznych markerów, bo clue w tym systemie jest jak największe zbliżenie do realizmu, dlatego też niektóre konstrukcje w 80% odwzorowują palne pierwowzory.

Kto był pomysłodawcą tego systemu i skąd trafił on do Polski?

Zdecydowanie Amerykanie. Na początku leśni gracze paintballowi chcieli jak największego realizmu w wyglądzie i zasadzie działania ich markerów (gracze torowi nie mieli takich potrzeb, bo tam liczą się przede wszystkim szybkostrzelność, zasięg i pojemność magazynka oraz butli). Z czasem także armia zainteresowała się tego typu sprzętem do ćwiczeń, dostrzegając możliwości treningowe znacznie tańsze od innych systemów takich jak FX czy UTM.

Jaki cel przyświecał twórcy systemu?

Jak najwierniejsze odwzorowanie broni palnej i zwiększenie realizmu treningów bez obaw, że ktoś może zostać ranny albo zginąć podczas ćwiczeń. Nawiązując do początku – chodziło o to, by deski zaczęły oddawać, a cały trening upodobnił się jak najbardziej do prawdziwej walki.

Do czego używacie tego systemu w Waszej firmie?

Większość naszej kadry to byli żołnierze („operatorzy”) JW 2305 GROM, czyli ludzie doświadczeni w boju, którzy aby dojść do tak dobrego wyszkolenia, przeszli strzelania do celów stacjonarnych (tarcze kartonowe, popery), ale dodatkowo część zajęć taktycznych kończyli zajęciami Force on Force (FoF).

Strzelaliśmy do siebie ze wszystkiego, z czego się dało – od ASG, przez PaintBalla, kończąc na FX i UTM. Znając te systemy, postanowiliśmy przetestować system pudrowy oraz karabinki TGR2. Zanim zaczęliśmy testy, podchodziliśmy do tego systemu z pewną dozą niepewności, jednak po kilku zajęciach na tym sprzęcie wybraliśmy „pudra” do treningów FoF w Storms. Uważamy, że żaden system do treningu Force on Force nie jest idealny, każdy ma plusy i minusy. W zajęciach Force on Force dużo ważniejsze jest otoczenie, w którym występuje sytuacja niebezpieczna, a tu „puder” ma dużą przewagę nad pozostałymi systemami.

Zajęcia z użyciem tego systemu (w związku z tym że karabinki TGR 2 wyrzucają puder przy użyciu sprężonego powietrza) mogą być przeprowadzone w każdym miejscu w odróżnieniu do konkurentów (marker wyrzucany jest za pomocą ładunku miotającego, ergo – traktowane jest to jak broń palna ze wszystkimi tego konsekwencjami, choćby takimi, że zajęcia muszą odbywać się na strzelnicy).

W Storms używamy tego systemu dlatego, że jest tani w zakupie i eksploatacji – amunicja używana do naszych miotaczy jest dużo tańsza w porównaniu z innymi systemami. No i zajęcia „na pudrach” dają dużo mocniejsze poczucie realizmu niż powszechnie używany do tego celu ASG. Pod kątem realizmu przegrywamy trochę z UTM czy FX, ale za to bijemy je na głowę ceną – za jeden nabój tamtego typu można kupić co najmniej kilka (kilkanaście?) „pudrów”.

Co daje trening z wykorzystaniem „pudrów”?

Tu posłużę się przykładem z jednego ze szkoleń kilka lat temu, kiedy jeszcze nie myśleliśmy o Storms. Dostaliśmy zadanie sprawdzenia pod kątem działania ogniowo-taktycznego żołnierzy wyjeżdżających na misję. W tym celu użyliśmy zwykłej amunicji i markerów paintballowych. Niestety, w tamtych czasach nie było mowy o sprzęcie, jakim dysponuje teraz Storms („pudry” i TGR).

Dowódca sprawdzanych żołnierzy uformował konwój, na który zorganizowaliśmy zasadzkę, zatrzymaliśmy i zaatakowaliśmy go właśnie tymi, jak to do dzisiaj co niektórzy superstrzelcy mówią, śmiesznymi kulkami (tu trzeba wspomnieć, że często strzelcy sportowi wywodzący się ze środowiska ASG czy paintball z takich praktyk się nie śmieją). Konwój składał się z czterech aut, na każde przypadał jeden atakujący. Chcę zwrócić uwagę na to, że żołnierze byli świeżo po przeszkoleniu i zdawało się, że dadzą sobie radę w tej niby prostej sytuacji. Przed rozpoczęciem konwoju byli bardzo pewni swego – niestety w wyniku zbyt długiego działania za autami w momencie ataku większość z nich została wyeliminowana lub ranna.

Trening Force on Force - samochód
Trening Force on Force – samochód

Trzeba powiedzieć, że sposób, w jaki działali za autami, był dobry, a nawet bardzo dobry. Zabrakło tylko obycia w sytuacji, gdy ktoś do ciebie strzela (wynikało to z tego, że program szkoleń przygotowujących żołnierzy do misji skupiał się tylko na podstawowych zadaniach z wykorzystaniem broni bojowej, a deski nie oddawały). Zaskoczeniem w tej sytuacji było nawet to, że kule leciały pod kątem i przelatywały pod samochodem. Jest to przykład, jak ważne są zajęcia FoF (Force on Force). Są one uzupełnieniem podstawowego treningu strzelecko-taktycznego, który odbywa się z użyciem ostrej amunicji. Wracając do naszej grupy, po omówieniu sposobu ich działania, wskazaniu błędów, a następnie przećwiczeniu tej sytuacji kilka razy grupa zaczęła działać tak, jak powinna. Dzięki temu nam (atakującym) było za każdym razem coraz trudniej ich eliminować.

Jakie są podstawowe różnice pomiędzy stosowanymi przez Was rozwiązaniami a alternatywami dostępnymi na rynku (ASG, UTM itp.)?

Podstawową różnicą jest to, że naszym motto jest: „Trenuj tak, jak będziesz walczył”. Otoczenie, w którym funkcjonujesz, jest twoim potencjalnym poligonem do walki. Dzięki „pudrom” mamy możliwość wykorzystać praktycznie każde otoczenie, w jakim przyjdzie nam się znaleźć (oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa). Podczas naszych treningów bazujemy na naszej praktycznej wiedzy i mamy podstawowy program działania na danych zajęciach, który nie może być stały. Zmienia się zależnie od tego, jak potoczy się sytuacja treningowa. Zajęcia Force on Force prowadzone przez nas są bardzo zmienne, bo takie są sytuacje niebezpieczne – nie da się ich przewidzieć i usystematyzować. Zakładanie z góry, że scenariusz skończy się tak i tak, to podstawowy błąd przy tego typu zajęciach. Jak to mówimy, plan żyje! Używaj więc mózgu jako pierwszej broni w sytuacji niebezpiecznej.

Dlaczego nie ASG? Według nas za mała energia kinetyczna (czasem nie czuć trafienia) i duża niestabilność przy dużym wietrze. UTM z kolei jest według nas za drogi w użytkowaniu (amunicja) i zakupie (konwersje kosztują naprawdę dużo) i podlega pod „ubojkę”, co znacznie zawęża pole treningowe.

Do czego wykorzystywany jest trening Force on Force i czym różni się on od strzelania bojowego (albo taktycznego).

Teoretycznie da się wytłumaczyć na wykładzie, jak przetrwać daną niebezpieczną sytuację. Gdy jednak zaczniemy strzelać, teoria się kończy, a włącza się instynkt przetrwania, czyli jest to moment, w którym drille, szybkość, Mozambik czy skanowanie nie odgrywają najważniejszej roli. Tu trzeba pamiętać, że najważniejszym czynnikiem rozstrzygającym o zwycięstwie lub porażce jest… szczęście. I tego właśnie doświadczamy na naszych zajęciach Force on Force. Wszyscy ćwiczący nagle zapominają o drillach, które robią na strzelnicy, strzelając do kartonu.

Strzelanie dzieli się na strzelanie sportowe i taktyczno-obronne. Obydwie grupy mają jednak tę samą bazę, czyli wszystko to, czego się uczy strzelec na początku: od postawy strzeleckiej, poprzez zgrywanie przyrządów celowniczych, a kończąc na ściąganiu języka spustowego. I tu się podobieństwo kończy – albo zostajesz strzelcem sportowym, i walczysz o czas, albo stajesz się strzelcem taktyczno-obronnym, dla którego zajęcia Force on Force powinny być częścią treningu z przyczyn oczywistych. Jest to bowiem trening, w którym strzelec działa w sytuacji jak najbardziej realnej. Dlatego uważamy, że każdy, bez względu na to, czy jest to żołnierz, policjant czy cywil, powinien przejść tego typu trening. Pamiętaj, że gdy ktoś już do Ciebie celuje, to możesz być najszybszym strzelcem sportowym, a i tak nie zawsze będziesz w stanie się obronić.

Kto może i kto powinien trenować z wykorzystaniem tego systemu?

Wszyscy! Zajęcia FoF powinien przejść każdy strzelec cywilny i mundurowy, tym bardziej teraz, kiedy noszenie broni stało się modą wśród cywili. Niestety, większość nie zdaje sobie sprawy z tego, że wyjęcie i odstrzelenie na strzelnicy ładnego dubletu czy zrobienie superczasu jest fajne tylko na strzelnicy. Na ulicy jest drugoplanowe. Ważniejsze jest rozpoznanie celu i zareagowanie odpowiednio do sytuacji.

Dzięki treningom FoF ćwiczący działa w czasie rzeczywistym – nie wyobraża sobie, że ktoś do niego strzela, bo strzela do niego naprawdę. Po prostu działa zależnie od tego, jak sytuacja mu na to pozwoli. Podczas tego typu zajęć nagle ćwiczący zauważają, że nie wykonują niektórych czynności, które każe im wykonywać instruktor podczas treningu ze strzelaniem do papieru czy blach.

Czy jakieś instytucje w Polsce korzystają już z Waszych usług?

Tak, ale nie wymienimy ich tutaj, zostanie to naszą tajemnicą, ponieważ u nas dyskrecja jest najważniejsza. W tej branży uważamy, że kto chce do nas dotrzeć, to dotrze. Inaczej jest w wypadku rynku cywilnego, gdzie dużą skarbnicą wiedzy jest nasza strona www.storms.pl oraz profile na FB, Instagramie czy kanał na Youtube.

Zapraszamy do pudrowania! 😉

*Artykuł ukazał się w magazynie Strzał 3-4 / 2018 (144)

Dodaj komentarz